Temat: Czasopisma...
Z katolickich "Gość Niedzielny", "Mały Gość Niedzielny", "Droga". Z racji tego, że mój mały brat jest ministrantem gazety te mam za darmo .
Dawniej lubiłam czytać gazety pokroju Twist, Brawo i Dziewczyna,ale z tego już wyrosłam
Lubię sobie zrobić codzienną prasówkę, więc chętnie sięgam po "Głos Koszaliński".
Ostatnio częściej sięgam po gazety bo od tego 'gapienia' się w ekran oczy mnie już bolą...
w każdym razie dzienniki czytam zamiennie raz Wyborczą raz Rzeczpospolitą, solidnie pisane gazety ale wcześniej trzeba pozbyć się tony reklam oraz ogłoszeń o pracę lubię sposób w jaki podają informację oraz cały układ, który w przeciwieństwie do Faktu nie razi nagimi kobietami obok polityków:/ regularnie czytuję też Angorę bo lubię porównanie oraz nieźle zebrane informacje...
Źródło: koszalin.oaza.pl/forum/viewtopic.php?t=142
Temat: Metropolia Silesia
Prezydent Katowic: Metropolia Silesia. To ma sens
Piotr Uszok
Dyskusja na temat Metropolii i jej roli jest potrzebna. Prędzej czy później doczekamy się ustawy z jasnym określeniem kompetencji i potencjalnych źródeł finansowania. Będziemy wtedy o kilka kroków przed innymi - pisze Piotr Uszok, przewodniczący Górnośląskiego Związku Metropolitalnego i prezydent Katowic.
"Czy metropolia ma sens?". Pod takim tytułem ukazał się 22 grudnia 2009 roku tekst w "Gazecie Wyborczej" autorstwa redaktora Przemysława Jedleckiego. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby w tekście znalazło się miejsce do zaprezentowania opinii samych zainteresowanych, a nie jedynie krytyków idei Metropolii "Silesia". W związku z tym postanowiłem publicznie zabrać głos w imieniu 14 miast Metropolii "Silesia" i odnieść się do kilku kwestii z tekstu redaktora Jedleckiego.
Trudno polemizować z oceną dyskusji toczonych wśród prezydentów na temat nazwy metropolii, targów górniczych czy budowy Hali Podium. Oczywiście można na potrzeby publikacji prasowych dyskusje nazywać sporami, najlepiej jeszcze długotrwałymi, wszak to lepiej brzmi, ale poza podgrzewaniem atmosfery wokół metropolii nic to nie wnosi. Pragnę wyraźnie podkreślić, że takie inwestycje jak Hala Podium, targi Silesia Expo zostały określone we wspólnie przyjętym dokumencie 20 kwietnia 2009 r. przez prezydentów miast Metropolii "Silesia" i burmistrzów miast sąsiadujących jako przedsięwzięcia strategiczne dla rozwoju naszych miast.
Projekt budowy spalarni śmieci nie jest opóźniony w wyniku "nieudolności metropolii" - jak to ładnie i nośnie brzmi, ale z powodu wyroku Krajowej Izby Odwoławczej (oddalonego później przez Sąd Okręgowy w Katowicach) i fatalnego błędu Urzędu Zamówień Publicznych, który na dwa miesiące zgubił przekazaną dokumentację i dopiero poszukiwania prowadzone przez pracowników biura zakończyły się znalezieniem jej w Koszalinie.
Co do działań promocyjnych prowadzonych przez Metropolię "Silesia", przez długi czas słyszeliśmy zarzuty, że jej nie prowadzimy wspólnie. Jak już pojawiły się pierwsze efekty przygotowanej i opracowanej przez specjalistów strategii promocji, to podniósł się lament, że niepotrzebnie wydajemy pieniądze. Brak w tym działaniu jakiejkolwiek spójności i logiki.
Przeciwnicy Metropolii "Silesia" twierdzą, że jedynie ustawa zmusi prezydentów do wspólnego działania. Szkoda tylko, że autor nie wspomniał nic o losach ustawy metropolitalnej i jej kolejnych wersjach pisanych przez naszych regionalnych polityków. Dla przypomnienia należy dodać, że ustawę taką mogą uchwalić jedynie posłowie i senatorowie, nie zaś prezydenci miast Metropolii.
Na koniec kilka drobnych, ale obrazowych przykładów, co ma Bytom i jego mieszkańcy z istnienia Metropolii "Silesia". Dzięki pomysłowi tego miasta i pracy Biura powstał system elektronicznego naboru do szkół ponadgimnazjalnych, który objął nie tylko 14 miast Metropolii, ale prawie całe województwo. Niby nic, a jednak duże ułatwienie dla uczniów i ich rodziców.
Również z inicjatywy samorządu bytomskiego odbył się Metropolitalny Konkurs o Parlamencie Europejskim, którego efektem był wyjazd laureatów do Brukseli. Dodam, że sfinansowany ze środków Metropolii "Silesia".
Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwal Sztuki Tanecznej - jedna z najważniejszych i największych imprez poświęconych sztuce tańca - także odbyła się za sprawą wsparcia finansowego Metropolii "Silesia". Ostatni przykład dotyczy wspólnej oferty inwestycyjnej miast Metropolii zaprezentowanej podczas EXPO REAL w Monachium w tym roku. Tam również pokazana została oferta Bytomia.
Udział Metropolii "Silesia" tylko w wymienionych przedsięwzięciach to około 120 tys. zł - po odjęciu udziału innych miast. Te przedsięwzięcia, jak i wiele innych, realizowane były również ze składki Bytomia, która w tym roku wyniosła 173 695 zł. Jak więc widać na przytoczonym przykładzie, pieniądze zainwestowane w Metropolię "Silesia" przez Bytom i inne miasta w znacznym stopniu wracają do miast w postaci konkretnych, wspólnych i spójnych przedsięwzięć, z których korzystają mieszkańcy.
Dyskusja na temat Metropolii i jej roli jest jak najbardziej potrzebna. Uważam, że prędzej czy później doczekamy się ustawy metropolitalnej z jasnym określeniem kompetencji i potencjalnych źródeł finansowania. Będziemy wtedy o kilka kroków przed innymi metropoliami, bo mieć będziemy za sobą pracę wykonywaną już drugi rok na rzecz upowszechnienia i wypromowania Metropolii "Silesia" w kraju i za granicami.
http://katowice.gazeta.pl...To_ma_sens.htmlŹródło: bytomski.pl/viewtopic.php?t=259
Temat: Zachodnia obwodnica Poznania - zapis audycji radiowej
Witam
Poniżej wklejam artykuł znajdujący się w dzisiejszym Głosie Wielkopolskim dotyczacy właśnie trasy S11.
"Walka o budowę drogi ekspresowej S11 połączyła mieszkańców wielu gmin. Pod petycją do rządu w tej sprawie, tylko w Wielkopolsce, zebraliśmy do tej pory ponad 30.000 podpisów. Wczoraj w Poznaniu spotkali się przedstawiciele 40 samorządów z czterech województw, którzy chcą działać w Stowarzyszeniu Droga S11. To im "
Głos" przekazał petycje.
Ze względu na to, że droga krajowa numer 11 zajmuje istotne miejsce w systemie komunikacyjnym kraju w 2004 roku zakwalifikowano ją jako trasę ekspresową. Ministerstwo Transportu jednak skreśliło tę inwestycję z listy priorytetów. Rząd uznał, że ważniejsza jest budowa autostrady A1, kontynuacja A2 i A4, drogi ekspresowe: S3 (Szczecin-Gorzów Wlkp.-Zielona Góra-Legnica), S 19 (Suwałki-Białystok-Lublin-Rzeszów) oraz rozpoczęcie
prac przygotowawczych dla S 8 (Wrocław-Łódź-Warszawa). Zabrakło S 11. Dlatego samorządy funkcjonujące wzdłuż tej trasy postanowiły walczyć o swoje. W tym celu powołały Stowarzyszenie Droga S11. Pierwsze spotkanie odbyło się w
Koszalinie, drugie wczoraj w Poznaniu. Wzięli w nim udział samorządowcy, senatorowie, posłanka Maria Pasło-Wiśniewska, swoje poparcie w imieniu SLD przekazała poseł Krystyna Łybacka. Tadeusz Dziuba, wojewoda wielkopolski, choć sam nie mógł przybyć, skierował do zebranych list, w którym zapewnił, że inwestycje na drodze S11 powinny być i będą realizowane.
– To stowarzyszenie ponad podziałami – witał zebranych Marek Ziółkowski, wicemarszałek Senatu, inicjator przedsięwzięcia. – Celem jest budowa drogi S11. Wspierają nas mieszkańcy. Mamy na to dowód. Zebrano już 30.000 podpisów pod petycją w tej sprawie do rządu. Chciałbym podziękować za tę inicjatywę "Głosowi Wielkopolskiemu".
"
Głos Wielkopolski", "
Gazeta Poznańska", Radio "Merkury" wspólnie z samorządami prowadzą akcję zbierania podpisów pod petycją do rządu. Domagamy się w niej budowy drogi ekspresowej S11. Wczoraj podpisane petycje przekazaliśmy Stowarzyszeniu, które będzie miało swoją siedzibę w Poznaniu, w Związku Miast Polskich.
– Musimy mówić wspólnym
głosem – twierdzi Ryszard Grobelny, prezydent Poznania. – Nie jesteśmy przeciwnikami inwestycji na wschodzie Polski, ale rozwój kraju musi być równomierny.
Spotkanie w Urzędzie Miasta Poznania odbywało się pod hasłem "Ekspresowa droga S11 szybką drogą nad morze". Połączyć ma ona bowiem Kołobrzeg z Pyrzowicami koło Katowic. Poprowadzi przez cztery województwa: zachodniopomorskie, wielkopolskie, opolskie i śląskie. Liczyć będzie 540 kilometrów, z czego 324 kilometrów w Wielkopolsce.
– Dla nas to droga życia, kręgosłup Wielkopolski, łączący północ regionu z południem – uważa Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego.
Do 2013 roku w Wielkopolsce powstanie 40 procent trasy S11. Będą to obwodnice Kępna, Ostrowa Wielkopolskiego, Jarocina, Piły i Ujścia oraz odcinek drogi od Środy do Obornik.
– Dobrze, że powstało Stowarzyszenie, bo razem można więcej – mówi Marek Napierała, dyrektor oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Poznaniu. – A potrzebne są duże pieniądze i ludzie, którzy wybudują drogę.
Bogna Kisiel"
Miłej lektury
Alkesh
Źródło: rfo.org.pl/portal/viewtopic.php?t=37
Temat: Wrzuć na luz :D
A propos braku mózgu ;]
Złodziej, który ze sklepu w Bielefeld (Północna Nadrenia-Westfalia) ukradł eleganckie ubranie i obuwie, wpadł, gdy poszedł tam ponownie, żeby wymienić buty, ponieważ te, które zabrał były w dwóch różnych rozmiarach. Właściciel rozpoznał 20-letniego złodzieja, gdy ten zjawił się w sportowej marynarce i białych butach, dostępnych tylko w tym sklepie, a skradzionych dwa dni wcześniej. Kiedy młody człowiek ukradkiem usiłował dobrać sobie pasujący but, zatrzymali go wezwani przez właściciela policjanci. Rzeczniczka policji w Bielefeld, która poinformowała o tym media, przyznała, że nie rozumie, dlaczego mężczyzna wrócił do sklepu w skradzionym stamtąd ubraniu. - Wydaje się, że nie jest to najbystrzejszy złodziej - powiedziała.
--
W Międzyzdrojach turyści codziennie tracą nawet po kilkanaście tysięcy złotych. Przegrywają kamery, biżuterię i aparaty fotograficzne. Wystarczy, że zaczną zgadywać ile cukierków jest pod kawałkiem kartonu. Kawałek kartonu i kilka cukierków. Tak wygląda nowa gra, w którą turyści w Międzyzdrojach codziennie przegrywają spore kwoty. Policja jest bezradna, bo oszuści wiedzą kiedy trzeba "zniknąć". Znają nawet cywilnych wywiadowców - pisze dziennik. To "ulepszona" wersja "trzech kubków". Zamiast kubków jest tektura. Gracz musi zgadnąć, ile cukierków jest pod kartonem. Jeśli wygra, dostaje równowartość swojej stawki. Nikt nie wygrywa - przestrzega
gazeta. Pani psycholog przegrała całą swoją wypłatę, ponad 2 tys. zł. Błagania nic nie pomogły. Młody chłopak z Katowic przyjechał do Międzyzdrojów z żoną i teściową. To był jego miesiąc poślubny. Wyskoczył tylko po papierosy na promenadę. Przegrał 5 tys. zł. Wycieczka z
Koszalina na kilka minut zatrzymała się przy promenadzie. Chcieli zjeść lody. Ich pieniądze przechowywała opiekunka grupy. Natknęła się na grających. Pomyślała, że może pomnożyć pieniądze. Straciła wszystko - podaje przykłady oszukanych "
Głos Szczeciński". Na policję zgłosiło się już kilkanaście osób, które przegrały w "cukierki". Liczba osób, które przegrały a nie zgłosiły się na policję, jest o wiele większa. "Trudno oszacować rozmiar tego przestępstwa. Nie wszyscy poszkodowani się do nas zgłaszają. Część woli milczeć z różnych powodów" - mówi dziennikowi kom. Leszek Biały z kamieńskiej policji.
--
Francuski kontrwywiad złapał mężczyznę, który groził zabiciem prezydenta Chiraca i wysadzaniem w powietrze państwowych urzędów we Francji. 26-latek podpisywał swoje pogróżki "Hitler", został schwytany dzięki błędom ortograficznym. Bezrobotny mieszkaniec Avignon prezydentowi groził śmiercią i zapowiadał, że jeśli nie dostanie 10 mln euro, to wysadzi w powietrze urząd
pracy, który nie znalazł mu zajęcia. Swe pogróżki przesyłał pocztą elektroniczną, zawiodła go jednak jego znajomość ortografii. Kontrwywiad aresztował najpierw kliku podejrzanych, jednak żaden z nich nie przyznawał się do winy, nie było też dowodów. Dlatego zorganizowano dyktando. Szantażysta wpadł, bo podczas testu zrobił dokładnie takie same błędy ortograficzne, jak w emailach. Mężczyzna będzie zbadany przez psychiatrów, służby specjalne sprawdzają też jego ewentualne związki z neonazistami.
---
Krakowska policja zatrzymała grupę zagranicznych oszustów, którzy oferowali do sprzedaży pocięty czarny papier, jako tzw. "czarne euro". Wśród zatrzymanych jest czterech obywateli Francji i jeden z Kamerunu. Jak poinformowała komisarz Sylwia Bober-Jasnoch z zespołu prasowego małopolskiej policji, oszuści próbowali wmówić swoim ofiarom, że banknoty te można "odzyskać", używając do tego prawdziwych banknotów euro. "Czarne euro" należało połączyć z prawdziwym banknotem, polać specjalnym płynem, owinąć folią aluminiową i długo ściskać w rękach, a na koniec całość zanurzyć w innej specjalnej cieczy. Sprzedawcy mieli w ten sposób do zaoferowania 100 tysięcy euro. W rzeczywistości oszuści zamierzali zamienić prawdziwe pieniądze na pocięte kawałki papieru w trakcie dokonywania przemiany. Obcokrajowcy zostali zatrzymani w jednym z krakowskich hoteli, gdy przygotowywali się do oszustwa. Znaleziono przy nich ryzy czarnego papieru (część już pocięta na małe kawałki i spakowana w pakiety), kserokopie banknotów euro (też już częściowo złożone w pliki) oraz różnego rodzaju proszki i płyny. Po przesłuchaniach trzem z nich przedstawiono zarzut usiłowania oszustwa, a dwóm pozostałym przygotowanie do wprowadzenia do obiegu sfałszowanych banknotów.
:D
Źródło: fabrykadrobiu.com/midas/viewtopic.php?t=68